|
|
|
8 grudnia 2006, 10:08:58 - prof
Kłopoty finansowe Lechii Zielona Góra
Blisko 300 tys. zł długu to wielki problem. Nie ma z czego spłacać wierzycieli, nie ma też za co żyć. - Tak źle jeszcze u nas nie było. Giniemy. W takiej sytuacji nie przystąpimy wiosną do ligi - mówi prezes zielonogórskiej Lechii
Jak to jest, że w Zielonej Górze łatwiej znaleźć 700 tys. zł na zaspokojenie rocznych potrzeb jednego żużlowca, niż uskładać tyle samo pieniędzy na utrzymanie całej ligowej drużyny piłkarzy nożnych przez jeden sezon?
Najprościej, ale i chyba najtrafniej sprowadzić temat do kręgu odbiorców. Na mecz zielonogórskich żużlowców przyjdzie przeszło 10 tys. kibiców, a na piłkę wybierze się ledwie 200 zielonogórzan.
Dużo trudniej odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego kochana na całym świecie gra w futbol u nas popada w niebyt?
Spróbujmy: Nie ma publiczności na trybunach, bo drużyna gra słabo. Słaba gra wynika z tego, że klub klepie biedę. Bieda jest pokłosiem marnego zainteresowania kibiców. Po co sponsorować drużynę, której występów nikt nie ogląda? Tu koło się zamyka i dlatego stoimy przed groźbą upadku seniorskiego. futbolu w Zielonej Górze. Który to już raz?
- W tym mieście każdy połamie sobie zęby na Lechii...
...- przekonuje wiceprezes Radosław Ogiela. Jeszcze kilka lat temu wchodził w struktury organizacyjne klubu pełen optymizmu - młody, przebojowy, przekonany o własnym profesjonalizmie, pełen wiary w to, że zielonogórska piłka rychło nabierze blasku. Często powtarzał, że trzeba tylko poukładać pewne tematy i po tym mierzyć wysoko. - Dziś zdałem sobie sprawę, że jak nie masz pieniędzy, to nic nie poukładasz albo też na nic się to zda. A my teraz nie mamy pieniędzy nawet na grę w okręgówce. Wystarczyłoby jednak 700 tys. zł na rok, żeby prowadzić na zdrowych zasadach trzecioligowy klub i myśleć o awansie. 700 tys. zł to chyba nie jest kwota powalająca. Nie da się jednak jej zebrać, chodząc po firmach z ulicy - przekonuje Radosław Ogiela. - Z ulicy to mało powiedziany, my wchodzimy do firm na klęczkach. - dodaje prezes Jerzy Błoszko.
Jak to się stało, że Lechia znalazła się w opresji?
- Zwyczajnie. Zarząd spodziewał się pieniędzy od sponsorów, wyglądał wsparcia ze strony miasta, a w oczekiwaniu na spełnienie obietnic zadłużył się dodatkowo, by jako tako funkcjonować. Ale rzeczywistość szerokim łukiem ominęła nadzieje zarządców Lechii. Stąd przyszłość ligowej drużyny zawisła na włosku. Działacze rozkładają ręce, mówią o stanie agonalnym. - Jesteśmy jak mocno obity bokser, który zaczyna dwunastą rundę. Jeszcze ma siły, żeby stanąć na nogach i wyjść na ring, ale kolejnego ciosu nie przetrwa - obrazuje Ogiela.
Prezesom klubu najbardziej ciążą zaległości wobec zawodników za cztery miesiące, pensje wynoszą 500-1000 zł miesięcznie. Jeśli nie uda się zapłacić piłkarzom, to w styczniu nie zaczną się ostre przygotowania do rundy wiosennej. W ogóle nic się nie zacznie, bo Lechia dla nikogo nie będzie wiarygodnym partnerem.
Grupa młodych piłkarzy to największy kapitał Lechii
- Jestem przekonany, że pod wodzą bardzo mądrego trenera Grzegorza Kowalskiego zespół jest skazany na sukces. Każdy, kto się zna na futbolu, widzi, że ci w większości 18-20-letni chłopcy będą grać wysoko. Już w przyszłym sezonie powinni walczyć o drugą ligę. Od strony sportowej jeszcze panujemy nad sytuacją. Ale będzie mi strasznie żal, jeśli ta drużyna się rozpadnie, a konkurencja nie śpi. Już są jakieś podchody pod zawodników. Musimy ich zrozumieć, mają swoje potrzeby, pomagają rodzicom, chodzą z dziewczynami na randki, spotykają się z kolegami i chcą mieć na to jakieś pieniądze, a przecież ciężko trenują. Mają świadomość tego, że Lechia nie jest miejscem do zarabiania kokosów. Niedobrze się stanie dla ich piłkarskiego rozwoju, gdy czwartoligowcy lub słabsi od nas trzecioligowcy zapewnią im takie minimum, którego my nie gwarantujemy. Strasznie mi wstyd z tego powodu. W jakiś sposób ich oszukaliśmy. Bo to przecież my, prezesi Lechii, wzięliśmy na siebie odpowiedzialność, zawieraliśmy z chłopakami umowy, lecz nie jesteśmy w stanie się z nich wywiązać. I bardzo mi z tym źle - przyznaje Ogiela.
Lechia wierzy w nową władzę Zielonej Góry
Czy zarząd klubu ma jakiś pomysł na ratunek? - Pomysłów mamy mnóstwo, ale sami nie ruszymy z miejsca - mówi Jerzy Błoszko.
Piłkarze czują się potraktowani "byle jak" przez ustępujące władze Zielonej Góry, przy tym nie znajdują w sobie winy odsunięcia ich na margines. Dochodziły do nich głosy o tym, że inne kluby mogły liczyć na o wiele więcej zrozumienia i pomocy z Ratusza.
Model działania według Lechii miałby wyglądać logicznie: Do miasta wchodzi firma, chce tu zarabiać pieniądze, przez miasto zostaje potraktowana przychylnie, ale pod warunkiem, że część zysków przekazuje m.in. na zielonogórski sport.
- Potrzebujemy wielu, pewnie długich, spokojnych konstruktywnych rozmów z nowymi władzami miasta. Możliwe, że usłyszymy, iż Zielona Góra nie chce piłki nożnej - rozważa wiceprezes. - Wtedy układ stanie się jasny. Ale dla tych tysięcy adeptów futbolu w mieście, tych inwestycji w bazę, tych kibiców, którzy czekają teraz w uśpieniu, na pewno warto coś zrobić. I jak w ogóle można nie chcieć piłki nożnej?
|
źródło: Gazeta.pl


 |

Bogdan - 8 grudnia 2006, 10:28:54 - *.adsl.inetia.pl
Robiło sie interesy z Markiem Koźmińskim to sie teraz g*** ma ..... Marek Koźmiński nigdy nie zalpłacił za akcje Górnika Zabrze, i kiedy wydział policji ds walki z przestępczości zorgaznowana sie tym zainteresowal szybko oddla akcje Gornika jego poprzedmimu właścicielkowi Spolce Pollind. Co nie przeszkadzalo mu podpisac kilka lukratywnych umow min z Lechia Zielona Gora na drenażowanie Waszego Klubu z zdolnych mlodych pilkarzy .... syf kila i mogila

Sułek - 8 grudnia 2006, 12:10:10 - *.dub-3rk1.metro.digiweb.ie
Szkoda, bo lubuskie jest trochę zaniedbane jeśli chodzi o piłkę, a przecież jest/było paru niezłych piłkarzy stamtąd się wywodzących. No ale jeśli rzeczywiście kompletnie nie ma zainteresowania piłką nożną w Zielonej Górze, to czarno widać przyszłość. Niech chociaż władze samorządowe inwestują w szkolenie młodzieży, może za parę lat coś z tego będzie.

kamuflasz - 8 grudnia 2006, 12:47:19 - *.zgora.dialog.net.pl
Teraz jest źle, ale muszę przypomnieć, że jeszcze tak niedawno były zapędy na drugą ligę, byłem nawet jakieś dwa lata temu na spotkaniu Zielonogórskich trenerów piłkarzych z Michałem Listkiewiczem, tam włodarze Lechii mieli ambitne plany rozwoju piłki w Zielonej Górze. Nic z tego nie wyszło i trochę szkoda bo mogłoby być pięknie nawet dla tej garstki wiernych kibiców, którzy na mecz się pofatygowali, skoro klub żużlowy ma pieniądze na kontrakt dla jednego zawodnika oscylujący w granicach 700 tyś zł to czemu Lechia nie może dostać takich pieniędzy od miasta i sponsorów, który by zaspokoił działalnośc nietylko jednostki ale całej drużyny. Żenujące to i denerwujące, ale mam nadzieję, że Lechia wyjdzie z tego dołka i jeszcze pokarze nam piłke nawet na poziomie II Ligi, bo jak to mówią nadzieja umiera ostatnia.

ja - 8 grudnia 2006, 13:23:18 - *.internetdsl.tpnet.pl
sułek w zielonej sa dobrzy mlodzicy maja mistrzostwa polski juniorkow i takie tam.....ale brakuje kasy na plike seniorska


oli - 8 grudnia 2006, 16:04:10 - *.ztpnet.pl
chamstwo i nic więcej. ciekawe co się stało z kasą ze sprzedaży Kamila Króla do Brescii, niby tacy zielonogórscy działacze pokłóceni z Koźmińskim a potem czytam w PS, żę transfer pilotował właśnie Koźmiński. Nie wspominam już co się stało z kasą ze sprzedaży innych piłkarzy Lechii, choćby do Górnika i Stali Stalowa Wola (nie pamiętam akurat nazwisk), ale bylo to w tym roku...

kibic Lech - 8 grudnia 2006, 17:51:03 - *.zgora.dialog.net.pl
ja nie nawidze zuzla bo przez to nie ma pilki w ZG jak mozna nie lubic pilki noznej !?

mario - 8 grudnia 2006, 20:45:05 - *.25.159.91
ja tez nie cierpie żużla a u nas w Rzeszowie jest podobnie-na te śmieszne motory patrzy 10 tys.głupków a piłke oglada 200 osób-dramat. Moim zdaniem trzeba zniszczyc tory żużlowe!!! Zainwestowac w pilkę!!!!!

do mario - 8 grudnia 2006, 20:50:57 - *.zgora.dialog.net.pl
Mario ale chyba u was jest lepiej macie 2 kluby pilkarskie i na nie chodzi wiecej ludzi niz na Lechie a u nas sa ladne obiekty, stadion, plyty ze sztuczna trawa itd a klub upada przez zuzel :/

rob - 9 grudnia 2006, 20:09:36 - *.153.246.42 (*.168.200.35)
szkoda piłki ale ilu tam ludzi chodzi na mecze a ilu na żużel zresztą chyba piłka tam nigdy nie miała powodzenia szkoda jednak by było gdyby upadli

Sosnowicza - 10 grudnia 2006, 13:59:24 - *.devs.futuro.pl
Wspolczuje wam kibicom jakis glupi zuzel ma tyle wkladu pienieznego a klub pilkarski upada wstyd wielki wsytd ale mam nadzieje ze wyjdziecie z tego.Jak Zaglebie spadlo do 4 ligi zdegradowane przez kase to do teraz nie mozemy wejsc do 1 ligi 12 lat przerwy 3m majcie sie pozdro Z Sosnowca

kamuflasz - 11 grudnia 2006, 10:01:16 - *.zgora.dialog.net.pl
Zauwarzcie, że klub piłkarski ma każde miasto w okolicy, Krosno Odrz., Sulechów, Żary, Żagań, Nowa Sól i wiele innych a żużel jest tylko w Zielonej Górze i Gorzowie więc siłą rzeczy na ten sport motorowy przyjdzie tylu kibola, ciekawi mnie ile jest kibiców wśród tych 10 tyś z samej Zielonej Góry a ilu przyjezdnych, wydaje mi się że tych drugich jest znacznie więcej, a na naszą Lechię przyjdzie 200 kibiców bo przyjezdni mogą oglądnąć mecze piłki nożnej w swoim mieście.

|
|