Jan Urban (selekcjoner reprezentacji Polski): - Pierwsza porażka w najbardziej nieodpowiednim momencie. Trudno ocenić takie spotkania, bo uważam, że graliśmy bardzo dobrze. Najlepsze spotkanie pod moim kierownictwem, gdzie sprawialiśmy mnóstwo problemów gospodarzom. Moim zdaniem zabrakło szczęścia w kluczowych momentach. Mówiliśmy przed meczem, jaka jest siła reprezentacji Szwecji, na pewno szybkość, Gyökeres, Elanga, oraz wzrost. Mieliśmy pod tym względem dość dużo problemów. Pierwsza bramka padła po bardzo dobrej akcji Szwedów, nie było łatwo się wybronić. My odrabiamy straty i widać nerwowość u gospodarzy, wszystko układa się jak chcemy i dostajemy bramkę po stałym fragmencie gry. W szatni w przerwie wszyscy zawodnicy wiedzą, że my gramy naprawdę dobre spotkanie i wierzymy, że możemy odrobić straty. Tak się stało, ale w samej końcówce pozwoliliśmy, kurczę, trochę sami sprowokowaliśmy tę sytuację. Najpierw bardzo dobra obrona Kamila, potem wybijamy tę piłkę trochę na siłę, wraca raz, potem drugi raz i już nie wraca. Zrewanżowali się nam za porażkę w Chorzowie i ciężko jest przełknąć tę porażkę, kiedy wiesz, że nie jesteś gorszym zespołem.
- Trudno powiedzieć, czy był faul. Nicola trochę myślał, że piłka wyjdzie, zawodnik został na pozycji. Fauli jest dużo w meczu, ale sposób w jaki broniliśmy ten rzut wolny nie przystoi na tym poziomie, tym bardziej że graliśmy z drużyną, która stałe fragmenty gry ma opracowane na bardzo dobrym poziomie. Ja jestem wkurzony, że strzelili bez nikogo, był sam, wbił się bardzo dobrze między naszą strefę, nikt za nim nie ruszył. Kamil był bez szans. Podziękowałem drużynie, bo jestem świadomy, jak ta porażka boli. Powiedziałem tak naprawdę tylko "dziękuję", bo w takich momentach trudno o nie wiadomo jakie wypowiedzi. Włącznie z dzisiejszym spotkaniem ta drużyna mogła się podobać, można było na nią liczyć, moim zdaniem dobrze się ją oglądało, ale takie mecze jak ten trzeba wygrać. Ja też mówiłem, że wolałbym grać słabo, ale awansować. Tak się niestety nie stało, ale widać, że tworzy się zespół na przyszłość. Zabrakło cwaniactwa, nie można tak łatwo pozwalać przeciwnikowi tak łatwo strzelać bramki. To, że zostaję, to najmniej istotne. Dziś wszyscy cierpimy, wszystkich nas boli ta porażka i zawsze boli, kiedy jesteś lepszym zespołem, ale taki jest sport. Brakło cwaniactwa i brakło szczęścia, kiedy bramkarz wybronił sytuacje Świderskiego i "Kamyka". Kiedy masz trochę szczęścia, to wpada. Aspekt własnego boiska możliwe, że poniósł gospodarzy, że wcisnęli tę bramkę przed końcem, ale wydaje mi się, że jestem obiektywny, że masz z naszej strony był naprawdę dobry, ale ten mecz przegraliśmy.
Karol Świderski: - Bardzo szkoda tego wyniku na koniec. Byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, wiedzieliśmy, że te kontry będą niebezpieczne. Potrafiliśmy wrócić dwa razy i w ostatnich minutach musimy zabezpieczać lepiej. Gramy o mistrzostwa świata, żeby tam pojechać, dla każdego to marzenie, ostatnie mistrzostwa dla "Grosika" i "Lewego". Strasznie głupia bramka na 3-2, mieliśmy dużo więcej tych okazji i byliśmy zespołem lepszym. Piłka jest okrutna i dziś my ponosimy tego konsekwencje. Mecz z Albanią nie był najlepszy, ale udało się awansować. Dziś byliśmy o wiele lepsi, ale nic z tego nie mamy. Myślę, że plan na mecz był dobry, wiedzieliśmy, jak stwarzać sytuacje, jak grać. "Kamyk" miał dwie sytuacje, ja miałem jeszcze jedną, nie wiem, jak on to obronił, myślę, że uderzyłem bardzo dobrze.
Robert Lewandowski: - Po takim meczu ciężko cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem, czy słowa, które trener znalazł, czy my, nie opiszą tego, co my czujemy. Futbol bywa brutalny, możesz grać, strzelać bramki, ale potem zostajesz z niczym. Byliśmy blisko i tak naprawdę wracamy do domu bez niczego. Jest to ból i wielkie rozczarowanie. Ta trzecia bramka w końcówce po słupkach najbardziej bolała. Ja czułem na boisku, że mimo że tracimy bramkę, to jest to drużyna, którą możemy pokonać czy w II połowie, czy w dogrywce, ale jednak ten zabójczy gol dał Szwecji awans. A szkoda, bo Szwecja nie stwarzała więcej sytuacji. Może jutro dopiero dotrze, że nie jedziemy, bo dziś rozgrywamy w głowie ten mecz i najgorsze uczucie będzie jutro jak się obudzimy i zadamy sobie pytanie, co się wydarzyło i to będzie najsmutniejszy moment. Muszę się zastanowić, co dalej. Nie składam żadnych deklaracji, wracam do klubu, mam jeszcze do rozegrania trochę meczów.
Jakub Kamiński: - Boli, bo nie zasłużyliśmy dziś na porażkę, byliśmy lepszym zespołem. Zadecydowały detale, przegraliśmy i zawiedliśmy. Tyle razy w tych barażach udowadnialiśmy, że potrafiliśmy grać te ważne mecze bardzo dobrze, dziś po prostu się nie udało. Ciężko coś teraz stwierdzić, czy bardziej indywidualne błędy w ustawieniu zadecydowały, szczęście było na korzyść Szwecji. My mieliśmy więcej sytuacji, na boisku czuliśmy, że możemy to wygrać, ale piłka bywa brutalna. Staraliśmy się pójść za ciosem, byliśmy lepszym zespołem, kreowaliśmy sytuacje, Szwedzi nie potrafili nam niczym zagrozić, strzelili trzy bramki. Każdy w lustro może spojrzeć i powiedzieć, że dał z siebie maksimum. Te detale były po ich stronie. Ciężko jest utrzymać przez 90 minut to samo tempo, oni też wprowadzili nowych zawodników. Starali się kreować sytuacje, szukali stałych fragmentów gry, mieli szczęście. Przegraliśmy spotkanie o mundial i żeby napisać historię.
Nicola Zalewski: - Szkoda, bo zagraliśmy bardzo dobry mecz, mieliśmy piłkę prawie przez cały mecz, my robiliśmy grę, stwarzaliśmy sytuacje. Ciężko, ale jedziemy dalej, wracamy do klubów i skupiamy się na grze tam i zobaczymy na następnym zgrupowaniu. Wiedzieliśmy, że oni będą stać nisko, czekając na nasze rozegranie. Bałem się tylko, że nie damy rady strzelić na 2-2, ale strzeliliśmy praktycznie od razu po kilku minutach. Myślałem, że po tej bramce będzie dużo łatwiej, a nie było. Byłem pewny, że wygramy ten mecz. Oni nie mieli wielu sytuacji, ale mieli jedną i strzelili na 3-2. Ciężko gadać po takim meczu, powiedzieliśmy sobie, że głowa do góry i nie ma co płakać, bo wiemy, jakie mamy umiejętności i do czego możemy dążyć.
|