Jan Urban (selekcjoner reprezentacji Polski): - Cieszy mnie, że mówi się, że byliśmy bardziej konkretni, że bliżsi byliśmy zwycięstwa. Nie chcę powiedzieć, że szkoda, bo moim celem w tym spotkaniu było zobaczyć na tle takiej drużyny jaką jest Holandia kolejny krok do przodu zespołu. Wydaje mi się, że dzisiaj to zrobiliśmy. Wiele tych rzeczy o które prosiłem i chciałem wyegzekwować po prostu było widoczne na boisku. Przede wszystkim szukanie zmiany orientacji gry - to wychodziło nam dzisiaj bardzo dobrze. Tego też byłem ciekaw, bo różnie to wyglądało na treningu.
- Wydaje mi się, że kibice mogli wyjść ze stadionu zadowoleni z naszej gry. Mówiłem też o tym, że chciałbym w meczu na własnym boisku dłużej utrzymać się przy piłce niż było to w Holandii. To też się wydarzyło i na pewno cieszy. W składzie mieliśmy wiele roszad. Jedne wymuszone kartkami, inne kontuzjami. Taka jest reprezentacja, często takie rzeczy się dzieją i tym bardziej się cieszymy, że ci którzy zastąpili tych brakujących zawodników, zagrali bardzo dobre spotkanie. Indywidulanie można pochwalić zawodników, ale jeśli grasz z takim przeciwnikiem jak Holendrzy to cały zespół musi się prezentować dobrze. I rzeczywiście tak było. Gdyby dwóch, trzech zawodników zagrało poniżej swoich możliwość to nawet byśmy tego meczu nie zremisowali. A byliśmy bliżsi zwycięstwa, co znaczy, że wszyscy zagrali na swoim poziomie i to poskutkowało tym, że mamy pozytywny wynik. Zawodnicy na pewno też nabrali pewności siebie, mają większe zaufanie do tego czego my oczekujemy od nich. Tak to funkcjonuje, że jeśli coś trenujesz, a później wychodzi to na boisku to zawodnik ma większe zaufanie do tego co proponujesz.
- Nie irytuje mnie stracony gol. Wiem, że tam był błąd po prostu. Faktycznie, już przed pierwszym meczem z Holandią wiedzieliśmy, że tych wrzutek na dalszy słupek jest dużo. Dzisiaj kuriozalnie było ich mniej, a strzelili z tego bramkę. Taka jest piłka. Czasami wiesz o atutach przeciwnika, a mimo to cię zaskoczy. Myślę, że jak na reprezentację Holandii nie stworzyli sobie za dużo sytuacji. Owszem, w wielu momentach grali piłką i byli w dłuższym posiadaniu, ale zbyt wiele z tego nie wynikało. Nie oszukujmy się, w tym momencie nie jesteśmy drużyną, która będzie grała otwarcie z Holandią. Wydaje mi się, że to co chcieliśmy osiągnąć przez szybkie ataki, kontrataki czy z odpoczywanie z piłką przy nodze bez zdobywania terenu - to wszystko na tle tego przeciwnika wyglądało na prawdę dobrze.
- Sebastian Szymański ma problem z przywodzicielem. Ja chciałem zobaczyć go z Piotrkiem Zielińskim i nadal jestem ciekawy jakby to wyglądało. Cieszy mnie to jak się rozwijamy, ale za cztery miesiące ta reprezentacja może być zupełnie inna. Musimy skupić się na monitorowaniu piłkarzy których będziemy mieli do dyspozycji. Tak funkcjonują reprezentacje - teraz spotykaliśmy się co miesiąc, a następnie czeka nas cztery miesiące przerwy. Wszyscy wiemy, że w piłce to bardzo dużo czasu.
Jakub Kamiński: - Emocje niemałe, dobre nasze spotkanie. Dużo biegania, to był klasowy rywal, utrzymywali się często przy piłce na naszej połowie, ale generalnie wyszło pozytywnie. To ważny mój gol, bardzo fajna akcja, cieszę się, bo trochę już tych goli w tym sezonie mam i liczę na więcej. Mam nadzieję, że to przedsmak czegoś większego w tym sezonie również w reprezentacji. Fajnie ta współpraca nam wygląda, trzeba to kontynuować. Dużo jest do poprawy, ale wyciągniemy wnioski i będziemy nad tym pracować.
Piotr Zieliński: - Bardzo fajny mecz zagraliśmy, szkoda tej straconej bramki zaraz po wyjściu z szatni. Dużo fajnych akcji i można powiedzieć, że zagraliśmy jak równy z równym z jedną z najlepszych europejskich drużyn. Nie było nic trudnego w graniu na "szóstce", nie byłem tam sam. Koledzy też ułatwiali robotę. Wiadomo, że z takimi drużynami trzeba dużo biegać, zawsze tej pracy w defensywie jest dużo, ale później ona daje moc i siłę żeby stwarzać sobie sytuacje.
- Bartosz Kapustka jest już doświadczonym zawodnikiem, w klubie też występuje na tej pozycji. Świetnie sobie poradził i nie miałem wątpliwości, że tak będzie. Szkoda Sebastiana Szymańskiego i miejmy nadzieję, że jego uraz nie będzie poważny i będzie z nami na Malcie. Holendrzy sporadycznie podchodzili do nas pressingiem, ale to pewnie był ich plan na mecz. My mieliśmy swój i myślę, że go wykonaliśmy bardzo dobrze.
Kamil Grabara: - Z reguły się mówi, że bramkarz się cieszy kiedy ma dużo do roboty, ale ja tak nie myślę. Bardzo się cieszę, że ten mecz tak wyglądał. Szkoda tej szansy, bo to gol po dobitce. Widzieliśmy, że będziemy musieli się bronić. Myślę, że wywiązywaliśmy się z tego przyzwoicie. Choć momentami może wyglądało to pasywnie, ale myślę, że był też momenty gdzie potrafiliśmy rozegrać piłkę i wyjść z kontratakiem.
- Obroniłem pierwszy strzał, w idealnym świecie chciałbym też obronić dobitkę. Ta wrzutka faktycznie była za wysoka, musiałem się obrócić, zdążyłem obronić ten strzał. Szkoda, bo mogliśmy tego uniknąć.
|