|
|
|
2 czerwca 2004, 11:33:18 - america
Piłkarz Odry Opole o krok od śmierci
Grzegorz Kochanowski ma niespełna 19 lat i jest czołowym strzelcem opolskiego zespołu. Gdyby nie szybka interwencja lekarzy i rodziców, już nigdy nie strzeliłby żadnej bramki. Co więcej - mógłby już nie żyć.
W środę 19 maja Kochanowski zdobył jedyną bramkę dla Odry w meczu wyjazdowym w Radzionkowie. Trzy dni później w spotkaniu ze Swornicą Czarnowąsy już nie zagrał.
- Miałem problemy z oddychaniem, dostawałem zadyszki i trener stwierdził, że mam się do końca wyleczyć, bo nie chce narażać mojego zdrowia - tłumaczy piłkarz.
W poniedziałek 24 maja Grzegorz pojawił się jeszcze w klubie, by porozmawiać z trenerem odnowy biologicznej Mariuszem Gnoińskim. Potem udał się w drogę powrotną do Krapkowic, gdzie mieszka.
- Już w autobusie poczułem nienaturalny ból w pachwinie w lewej nodze, coś w rodzaju kłucia. Przyjechałem do domu, położyłem się, ale on nie ustawał. Potem noga zaczęła mi puchnąć i sinieć. Zadzwoniłem jeszcze raz do Mariusza Gnoińskiego, a ten kazał mi się jak najszybciej zgłosić do szpitala - opowiada młody piłkarz. - Pojechaliśmy do szpitala w Krapkowicach. Tam uzyskaliśmy pomoc od lekarzy Sławomira Sobótki i Sławomira Rowińskiego. Grzegorz został skierowany do Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Katowickiej w Opolu - mówi Marian Kochanowski, ojciec piłkarza.
- Nie zdawałem sobie sprawy, co się dzieje z moją nogą. Dopiero w szpitalu okazało się, że mam zatory w żyłach w pachwinie. Krew tętnicami płynęła, ale żyłami już nie wracała. Wieczorem dowiedziałem się, że moje szanse na przeżycie wynoszą pół na pół. Nie ukrywam, że załamałem się wtedy. Płakałem. Mówiłem sobie przed snem: niech mi utną nogę, ale żeby wszystko się dobrze skończyło, żebym żył - opowiada Grzegorz. - Mogło się zdarzyć tak, że we wtorek już nie obudziłbym się - dodaje.
- To był wielki wstrząs. Syn normalnie chodził, biegał, zdawał maturę, a tu nagle taki cios. Chyba nie muszę mówić, jak strasznie się denerwowałem. Dr Jan Rączka powiedział mi, że bardzo dobrze się stało, że Grzegorz trafił do szpitala tak szybko. Każda kolejna godzina oznaczała mniejsze szanse na przeżycie - zaznacza pan Marian.
Grzegorz obudził się we wtorek. Zatory w nodze były powoli rozbijane.
- Przez cztery dni leżałem non-stop pod kroplówką. Bardzo ważne było dla mnie, że odwiedzali mnie koledzy z drużyny, trener Dariusz Kaniuka, działacze. Wszystkim chciałem bardzo podziękować za te wizyty, bo podnosiły mnie na duchu. W takich trudnych chwilach można się przekonać, że atmosfera w drużynie i klubie jest bardzo dobra. Nie zostawiono mnie w trudnej sytuacji, tylko wspierano. Co chwilę ktoś wpadał, a to na pięć minut, a to na pół godziny. Dla mnie to naprawdę dużo znaczyło - tłumaczy piłkarz, który opuścił szpital dwa dni temu.
- Trudno lekarzom stwierdzić, jaka była przyczyna nagłej choroby. Może to wynik jakiejś grypy, może zapalenia oskrzeli, które Grzegorz przechodził, może jakiegoś kopnięcia - mówi ojciec piłkarza.
- Teraz będę się leczył u lekarza naczyniowego. Dopiero po dokładniejszych badaniach będzie wiadomo, czy takie zatory grożą mi w przyszłości - mówi Grzegorz, który teraz dopiero docenił, czym jest zdrowie. - Dla mnie to prawie zupełnie niepojęte. Mogłem umrzeć z godziny na godzinę, jako bardzo młody człowiek, sportowiec. Nie w żadnym poważnym wypadku, ale przez jakiś wydawałoby się błahy zator. Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Nie wiedziałem, że to takie groźne.
Czy będzie jeszcze mógł grać w piłkę? - Lekarz powiedział mi, że równie dobrze mogę wrócić do gry za trzy miesiące, za pół roku, albo wcale. Tej ostatniej możliwości nie biorę nawet pod uwagę. Podnoszono mnie na duchu. Mówiono, że przecież słynny bramkarz Vitor Baia z FC Porto też jako młody piłkarz miał zatory. Do końca rundy grę mam z głowy, z okresem przygotowawczym do następnego sezonu też może być ciężko. Jedno wiem na pewno już na całe życie: by grać, trzeba być absolutnie zdrowym - mówi piłkarz. - Bardzo dziękuję doktorowi Rączce - dodaje z wdzięcznością.
- Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Dla syna będzie to przestroga na całe życie, że ze zdrowiem nie ma żartów. To także nauczka dla innych sportowców, żeby nie bagatelizować chorób czy kontuzji. To się może tragicznie skończyć - mówi Marian Kochanowski. Czy pozwoli jeszcze synowi grać w piłkę?
- Jeśli będzie zdrowy, to jak najbardziej. U nas cała rodzina jest usportowiona. Ja trenowałem lekkoatletykę, młodszy syn Andrzej gra w piłkę nożną, córka Agnieszka w piłkę ręczną, obydwoje w Otmęcie Krapkowice. Sport to nasz sposób na życie - zaznacza Kochanowski senior.
Przez chorobę Grzegorz nie zda w terminie egzaminu maturalnego. - Będzie go zaliczał w styczniu przyszłego roku. Teraz najważniejsze, żeby się wyleczył do końca - podkreśla ojciec piłkarza.
|
źródło: Gazeta.pl


 |

siera! - 2 czerwca 2004, 11:56:58 - *.intergostyn.pl (*.168.1.181)
Grzegorz 3maj sie jestem Twoim rowiesnikiem i tez gram w pilke...wiem ile to dla Ciebie znaczy ..powodzenia i szybkiego powrotu do zdrowia zycze...pozdrawiam ;)

cafe opera - 2 czerwca 2004, 12:16:03 - *.walbrzych.dialog.net.pl
pozdrowienia dla Grześka, szybkiego powrotu na boisko życzę. Pozdro dla mojego kuzyna Amadeusza z Krapkowic :]

Maz - 2 czerwca 2004, 12:23:54 - *.zbaszynek.sdi.tpnet.pl
Cześć!Przykro mi,że spotkało Cie takie coś.Nie zalamuj sie juz niedługo pewnie znowu bedziesz strzelał bramki.pozdrawiam Ps.graliśmy prawdopodobnie przeciwko sobie baraż:LECH ZIELONA GÓRA w juniorach starszych.3maj sie

bia(L)y - 2 czerwca 2004, 12:54:22 - *.net-serwis.pl
3maj się chłopie! Będzie dobrze! Kocham Legię.


Bartollo - - 2 czerwca 2004, 12:55:30 - *.opole.sdi.tpnet.pl
Trzymaj sie Grzegorz jestesmy z Toba !!!!!!!!!!!!! Odra Fans !!!!!!!!

Opole - 2 czerwca 2004, 13:22:14 - *.internetdsl.tpnet.pl
Grubszy 3maj sie bedzie dobrze ...

OveR - 2 czerwca 2004, 13:24:22 - *.internetdsl.tpnet.pl
Wracaj do zdrowia!!! Będzie dobrze Ps też mieszkam w Krapkowicach

Arcio - 2 czerwca 2004, 14:09:45 - *.pojan.net (*.168.0.63)
Będzie dobrze!!

pieczyw - 2 czerwca 2004, 14:20:32 - *.pl
grzegorz trzymaj sie,jestem twoim imiennikiem i tez gram w pilke! jak w poprzednim sezonie gralem w pucharze polski z jagiellonia bialystok to gralismy przeciwko sobie wracaj szybko do zdrowia i strzelaj bramki a moze spotkamy sie jeszcze w 1 lidze

tomi2509 - 2 czerwca 2004, 15:25:10 - *.48.237.51
ZAGŁĘBIE 1906 SOSNOWIEC zyczy powrotu do zdrowia

bbb - 2 czerwca 2004, 15:52:06 - *.internetdsl.tpnet.pl (*.168.0.18)
Kochaś jesteśmy z tobą Otmęciaki!!!

elo - 2 czerwca 2004, 15:58:41 - *.21.203.34 (*.168.30.39)
trzymaj sie stary za 3 miasiace bedziesz gral!! MISTRZ MISTRZ NASZ TS !!

duno - 2 czerwca 2004, 18:07:02 - *.osiedle.net.pl
Kibic Jagielloni życza powrotu do zdrowia , a grzesiu pieczywek wracaj do nas do bialegostoku

martin75 - 2 czerwca 2004, 21:07:22 - *.internetdsl.tpnet.pl
Mój 1-szy trener w Mielcu śp. Jan Król zmarł na tę dolegliwość. Niestety , za późno trafił do szpitala. Byliśmy młodzi i nie mogliśmy zrozumieć jak można umrzeć z powodu bólu pachwiny. Ale Ty jesteś młody i na pewno wszystko się dobrze ułoży. Pozdrawiam i życzę jeszcze wielu radości ze strzelonych bramek.


turkilmaz - 2 czerwca 2004, 21:41:47 - *.magma-net.pl (*.168.6.45)
3maj się stary będzie dobrze będziesz jeszcze grał na 100% szybkiego powrotu do zdrowia życze!!!

turkilmaz - 2 czerwca 2004, 21:43:05 - *.magma-net.pl (*.168.6.45)
3maj się stary będzie dobrze będziesz jeszcze grał na 100% szybkiego powrotu do zdrowia życze!!!

GKS 1964 - 2 czerwca 2004, 21:57:03 - *.233.185.126 (*.168.31.205)
Wracaj do zdrowia stary!! Katowiczanin

taurus - 2 czerwca 2004, 22:28:25 - *.233.242.66
Pozdrowienia od Fana Zagłebia Sosnowiec- wracaj do zdrowia, myśl pozytywnie, wierz a się uda, wiara czyni cuda...

oks - 3 czerwca 2004, 9:46:17 - *.173.202.66 (*.0.0.70)
Grzesiek trzymaj sie i szybko wracaj do Oderki.. tylko Odra Oks!

kibic - 3 czerwca 2004, 9:54:58 - *.internetdsl.tpnet.pl (*.168.1.108)
pozdro od kibica alu konin wracaj do zdrowia

KSG 1957 - 3 czerwca 2004, 11:11:29 - *.icpnet.pl
Szybkiego powrotu do zdrowia życzą kibice Górnika Konin. Będzie dobrze !!!

|
|