Dwaj nowi gracze - Piotr Biechoński i Damian Kroczek - trenowali dziś z Radomiakiem Radom. W każdej chwili mogą zjawić się na Struga kolejni zawodnicy.
Dobry napastnik potrzebny jest "zielonym" natychmiast. Wie o tym trener Jan Makowiecki, wiedzą klubowi działacze, wiedzą pozostali zawodnicy. Na razie jednak na pobożnych życzeniach się kończyło, a do Radomia trafiali gracze drugiego sortu. Być może w najbliższym czasie sytuacja ta ulegnie zmianie, bo szkoleniowiec Radomiaka jest w kontakcie telefonicznym z piłkarzami mającymi za sobą udane występy nawet w ekstraklasie. Kim są te tuzy? - Na razie mogę jedynie potwierdzić, że istotnie jestem po rozmowach ze znanymi zawodnikami. Nazwisk oczywiście nie ujawnię, bo jutro może okazać się, że wylądują w innym klubie i sprawa będzie nieaktualna. Negocjacje trwają - zasłania się Makowiecki. Zapytany, czy owych graczy udałoby się ewentualnie potwierdzić do składu jeszcze przed sobotnim spotkaniem z Jagiellonią Białystok, odpowiada: - Będzie bardzo ciężko. Wszyscy wstrzymują się do ostatniej chwili.
Na razie Makowiecki testował dwóch 21-letnich zawodników: Piotra Biechońskiego i Damiana Kroczka. Pierwszy z nich to filigranowy, środkowy pomocnik, występujący ostatnio w Okęciu Warszawa, a testowany również przez Świt Nowy Dwór Mazowiecki. - To ciekawy, utalentowany chłopak, ale w drugiej linii mamy już sporo zawodników. Dlatego rozstaliśmy się po jednym treningu - mówi Makowiecki. Trenerowi najwyraźniej bardziej do gustu przypadły umiejętności i pozycja na boisku Kroczka. Występujący w GKS-ie Katowice piłkarz (11 występów w ekstraklasie i jeden strzelony gol) może występować na lewej stronie pomocy albo w ataku. Ma 177 cm wzrostu i waży 70 kg. - Będę się mu jeszcze przyglądał i wspólnie z zawodnikiem zadecydujemy, czy dojdzie do wzajemnej współpracy - informuje radomski szkoleniowiec.
W zajęciach uczestniczą też wszyscy zawodnicy, którzy dotąd reprezentowali barwy Radomiaka. Po wizycie u lekarza do zajęć wrócił już Krzysztof Majda, ale nie narzeka na kontuzję. Na pełnym "gazie" ćwiczy także Jacek Kacprzak, u którego nie widać już żadnych skutków niedawnego urazu. Pozostali także są zdrowi. - Są co prawda pewne urazy, ale to drobnostki, które nie przeszkadzają w zajęciach - zapewnia masażysta "zielonych" Marcin Górka.
Na czwartek Jan Makowiecki zaplanował poranny trening w Przytyku. Również w piątek zespół będzie ćwiczył przed południem. Po obiedzie uda się już w podróż do Białegostoku. - Dokładnie to pojedziemy do ośrodka niedaleko Białegostoku. Mamy tam zapewniony nocleg, a w pobliżu plac do przeprowadzenia przedmeczowego rozruchu - prostuje Makowiecki.
|