|
|
|
   | 5 marca 2005, 13:30
- Płock
MKS Mława 2-0 Pelikan Łowicz
Maciej Rogalski 59, 83
|  |
|
MKS Mława: Romanowski (46 Wiśniewski) - Brzozowski (65 Mikłowski), Rogoziński, Bukowski (65 Osiecki), Woźniczka - Szmyt, Butryn (59 Wróblewski), Nawrot, Lubasiński (65 Król) - Kalu (67 Gajowniczek), Gajowniczek (45 Rogalski).
|
|
Pelikan Łowicz: Gospoś - Gawlik, Serocki, Znyk, Knera (67 Styszko) - Wyszogrodzki (45 Rembowski), Salamon, Rachubiński (45 Kociński), Kaźmierczak - Komorowski, Płaza.
|
|
Piłkarze z Mławy, którzy znów zawitali do Płocka, nie zachwycili. Chwilami grali tak, jakby za wszelką cenę chcieli udowodnić, że nie przypadkiem zajmują miejsce w dole drugoligowej tabeli. Szczególnie w pierwszej odsłonie ich gra była chaotyczna i nerwowa. Mnożyły się faule i błędy, wyraźnie brakowało dokładnych podań i składnych akcji. MKS-owi brakowało piłkarza, który mógłby uspokoić i uporządkować grę.
Słabo do tego spisywali się skrzydłowi i napastnik Maxwell Kalu. Czarnoskóry futbolista w pierwszej połowie przeprowadził tylko jedną godną odnotowania akcję. W 18. minucie ograł na lewej stronie dwóch rywali i popędził z piłką w kierunku bramki Pelikana. Na jego nieszczęście tuż przed linią pola karnego został sfaulowany. To był jedyny sposób, żeby go zatrzymać. Z wolnego potężnie uderzył najaktywniejszy (w tej części spotkania) mławianin Krzysztof Butryn. Na wiele się to jednak nie zdało, bo trafił w mur. Przed przerwą Butryn jeszcze dwukrotnie wykonywał rzuty wolne, ale za każdym razem piłka mijała bramkę Pelikana.
Po przerwie stroną dominującą był zespół Mariana Kurowskiego, który nie był już tak bojaźliwy. Ale pierwsi okazję do zdobycia gola mieli trzecioligowcy. W 49. minucie, po błędzie w miarę dobrze do tej pory spisującej się defensywy MKS-u, tylko świetna interwencja Macieja Wiśniewskiego zażegnała niebezpieczeństwo. Zresztą właśnie bramkarz był jedynym zawodnikiem, którego wyróżnił po spotkaniu Kurowski. - To także dlatego, że był pewny w tym, co robi - mówił trener MKS-u.
Wreszcie do głosu doszedł też Maciej Rogalski. W 59. minucie pięknym strzałem z półobrotu, na dodatek zza pola kernego, wpakował piłkę do siatki. Na 2-0 mógł w 78. minucie podwyższyć Łukasz Wróblewski, ale jego strzał z 17 m poszybował tuż nad poprzeczką. Mławski pomocnik miał jednak powody do radości. Bo zaliczył przynajmniej asystę. Właśnie on w 83. minucie dokładnie dośrodkował z prawej strony boiska. A na bramkę centrę zamienił ładną główką Rogalski.
|
źródło: Gazeta.pl
|
|
Dodano: 7 marca 2005, 19:55:33 |



chawo - 7 marca 2005, 22:05:13 - *.153.164.82
Wynik cieszy lecz gra zawodników z Mławy pozostawia wiele do życzenia.Nie jestem kibicem tego zespołu lecz wynik osiągnięty przez graczy z Mławy należy uznać za sukces,choć jak można wyczytać z opini naocznego świadka tego widowiska nie przyszedł on łatwo Pozdrawiam wszystkich kibiców szczególnie Legii Warszawa(L)

kibic - 7 marca 2005, 23:08:58 - *.lowicz.mediaclub.pl
a ja tam jestem za Pelikanem i za tą drużynę będę ściskał kciuki w nadchodzącej rundzie(i nie tylko)

|
|