[ Strona główna ]


Jedyny w swoim rodzaju Skarb Ekstraklasy - statystyki, sylwetki, kariery graczy, historie, osiągnięcia klubówSkarb I ligi - statystyki, kariery graczy, historie i osiągnięcia klubówRozgrywki regionalne 2022/2023 - od IV ligi do Klasy C !Wyszukiwarka klubów, zawodników i sędziów w serwisie 90 MinutJeśli chcesz skontaktować się z redakcją - najpierw to przeczytaj!
90minut.pl
 CLJ
 PZPN
RSSSF

 

 
   

1 marca 2005, 12:00 - Płock
Wisła Płock 3-0 Pelikan Łowicz
Nenad Studen 45, 76, Klaudiusz Ząbecki 53

Wisła Płock: Krakowiak - Wasilewski, Romuzga, Peković, Janus - Peszko (70 Vujović), Studen, Gęsior (46 Figacz), Ząbecki, Mierzejwski - Sobczak (36 Klimek).

Pelikan Łowicz: Sowiński - Wnyk, Pastusiak, Styszko, Lemanowicz - Salamon, Serocki, Pulikowski (46 Gawlik), Rachubiński - Skowroński, Rozkwitalski (10 Wyszogrodzki, 46 Kaźmierczak).

Rzutu karnego nie wykorzystał Mitar Peković (Wisła).


W sparingowym meczu Wisła Płock pokonała Pelikan Łowicz 3-0 (1-0).

Wisła rozpoczęła wczoraj z dużym animuszem. Nieźle poczynali sobie Marcin Wasilewski i Sławomir Peszko. Grali z zapałem i ambicją, cały czas szukając piłki. Biegający na lewej obronie Pelikana płocczanin Artur Lemanowicz miał naprawdę wiele pracy. By zatrzymać rozpędzonego Peszkę, kilkakrotnie musiał uciekać się do gry faul.

Zresztą faulowali i jedni, i drudzy. Tyle tylko, że łowiczanie robili to w obronie, a nasi w ataku. Taki presing gospodarzy mógł przynieść korzyści, gdyby piłkarze lepiej ze sobą współpracowali. Indywidualnie górowali nad przeciwnikiem. Potrafili w oka mgnieniu wypracować sobie przewagę. Tak było po akcjach Peszki i Adriana Mierzejewskiego, który razem z Marcinem Janusem stwarzał okazję do niebezpiecznych dośrodkowań. Te kończyły się jednak albo na obronie gości, albo na niecelnym strzale któregoś z nafciarzy.

Inaczej było w ostatniej minucie pierwszej połowy, kiedy to prawą stroną odważnie ruszył Mierzejewski, a jego podanie na bramkę zamienił Nenad Studen. Bośniak z maestrią znalazł się w tłoku pola karnego i z bliska wepchnął piłkę do bramki. Akcja ta nie mogła jednak poprawić wrażenia z pierwszej połowy spotkania. Wiślacy byli w posiadaniu piłki przez wiele minut, ale nic z tego nie wynikało. Dariusz Romuzga i Dariusz Gęsior wymieniali dziesiątki podań, ale głównie w środku boiska. Każdy z zamkniętych na swojej połowie łowiczan stanął obok najbliższego sobie nafciarza i Romuzga, nawet przy wielkich staraniach, nie mógł dobrze i celnie podać. Nic dziwnego, że Mirosław Jabłoński ganił za brak aktywnej gry bez piłki. - Panowie! Tak się kopało dwadzieścia lat temu. Musicie wychodzić do piłki, ruszać się!

Uwagi poskutkowały. Drugą część meczu otworzyły znowu śmiałe akcje duetu Wasilewski - Peszko. Ten ostatni oddał dobry strzał tuż sprzed linii pola karnego, ale Maciej Sowiński pewnie wyłapał piłkę. Peszko był też inicjatorem akcji, po której Arkadiusz Klimek idealnie wyłożył piłkę Klaudiuszowi Ząbeckiemu. Ten strzelając z pięciu metrów, nie mógł już spudłować.

Wisła przycisnęła, akcje powoli zaczęły się zazębiać. Rozgrywający dobry mecz Wasilewski przejął piłkę po rzucie rożnym przeciwników i błyskawicznie przedarł się na połowę przeciwnika. Po chwili zagrał do Studena, który ładnym technicznym strzałem pokonał bramkarza gości. Sowiński tuż przed końcem meczu stanął przed jeszcze trudniejszym wyzwaniem, ale tym razem opatrzność nad nim czuwała. Po krótko rozegranym rogu Klimek został "ścięty" w polu karnym. "Jedenastkę" chciał wykonać potężny Mitar Peković. Kopnął piłkę z gracją, lekko i... prosto w słupek.

We wtorek zdawało się, że przy Łukasiewicza było wszystko, czego potrzeba. Piłkarze biegali po sztucznej trawie z dużą ambicją, pokazując przy tym niezłe umiejętności indywidualne. Wasilewski dobrze wyprzedzał przeciwników, a Peszkę zatrzymywały tylko faule. Z kolei Romuzga i Gęsior czytali grę tak, jak tylko oni potrafią. Peković był nie do przejścia. Czegoś jednak brakowało.

- Przede wszystkim szwankuje współpraca między formacjami - mówił po meczu Mirosław Jabłoński. - Mamy w składzie kilka nowych twarzy, potrzeba czasu na wzajemne poznanie. Rozgrywamy jak najwięcej gier kontrolnych i widać, że brakuje nam stabilizacji. Jednak ta nadejdzie w lidze i wtedy poznamy prawdę o możliwościach tego zespołu. W tej chwili najlepiej prezentuje się obrona, bo tracimy mało bramek. Ale i tak popełnia błędy. Mamy problem z drugą linią, bo jej współpraca z obroną i napadem nie jest zadowalająca.

źródło: Gazeta.pl

Dodano: 1 marca 2005, 18:30:46

ktos - 1 marca 2005, 19:39:59 - *.plock.mm.pl
ZKS....Tylko WISLA!!!

Pseudonim (max 10 znaków):

E-mail:

Redakcja 90minut.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie 90minut.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników lub całe sieci.

 

Napisz do nas